niedziela, 22 kwietnia 2018

Coś mi nie idzie

                                                                               prowadzenie tego bloga.
                                                 Mariusz Szczygieł powiedział, że blogi są już passe.
                                        Może miał rację? Dużo łatwiej wrzucić zdjęcie z telefonu na instagrama.
                                                      Z krótkim opisem.Albo zrobić dziennik podróży na fb.
                                          Minimum wysiłku, spory zasięg. Ja się zaczynam w tym wszystkim gubić.
                                                       I czasem mam ochotę uciec tam, gdzie nie ma zasięgu.
                                                                         Wy także? Czy jestem dziwaczką?

                                                       Tymczasem wiosna wybuchła, ogród cały w kwiatach.
                                                          A w domu, jak to u mnie, niebieści się porcelana.






 



 






 







 





 
















 





 




 




 







 



            








                                                  Dziękuję za wszystkie komentarze, mejle, życzenia:)



czwartek, 29 marca 2018

Wielkanoc

                                             Życzę Wam pogodnych i radosnych Świąt Wielkanocnych.
                                                                   Miłych rodzinnych spotkań.
                                                                        I wszystkiego dobrego!



                             Wrzucam moje barany, które piekę co roku, bo są tacy co nie wierzą, że można;)
                                                   Obok baranków, kilka świątecznych dekoracji.
                                                                   Tegorocznych i sprzed lat.














































































                                      W tym roku kwitnie trochę żonkili, kilka drzewek owocowych w pobliżu.
                                                              Forsycja-zaczyna ukwiecać się, nieśmiało.
                                                          Wyjątkowo długa zima, dawno takiej nie było.
                                                         
                                                                    Ale na szczęście, śnieg nie pada!
                                                             Niech i do Was dotrze słońce i ocieplenie!









czwartek, 22 marca 2018

W góry czy nad morze?


    Na Maderze nie ma się takich dylematów;) Wyspa jest niewielka i często 
ze szczytu widać ocean . Choć czasem jest to ocean chmur.
Myślę , że podczas złych chwil w moim życiu(oby nie nadeszły), będę
wracać do takich wspomnień. Kawa z cynamonem i morze gór...






               Jeśli się kiedyś wybierzecie na Maderę, bardzo Wam polecam wycieczkę na tzw. Balkony.
                                            Balkony to punkt widokowy, a widoki zapierają dech.
                               Idzie się wzdłuż Ribeiro Frio(Zimnego strumienia), lewady, przez piękny las.
                Przypominający momentami Szczeliniec, bo pojawiają się tam  zadziwiające formy skalne.
                                                            A u celu wędrówki-taka sceneria:)
       






                        Podziwialiśmy widoki i  zięby maderskie, które są bardzo ciekawskie i przyjacielskie:)













                                                              W Porto Moniz czekały na nas inne obrazki.
                          Tu w wytworzonych przez lawę zagłębieniach zbiera się oceaniczna woda, tworząc
                                                                               naturalne baseny.
                                                  Lecz styczeń, to nie jest pora roku sprzyjająca kąpielom:)





                                        Za to trzeba oddychać pełną piersią. Toż to prawdziwe SPA:) Gratis.






 





                    A potem jadąc w góry, można się znaleźć w ...niebie)










                                              Oszałamiające widokowo miejsce, to Półwysep  Św. Wawrzyńca.
                              Mieliśmy szczęście być tu zimą, gdy góry są zielone, a nawet pokryte kwieciem.
                             Ścieżka prowadząca w kierunku końca Półwyspu , prowadzi  przez kilka punktów
                                                             widokowych, które są absolutnie bajkowe!



















                           Jeśli zechcecie się tu wybrać, weźcie koniecznie dobre buty! Żadnych sandałów.
                              I butelkę wody. Trasa nie jest bardzo trudna, ale długa, a podejścia strome.







                                                Do Doliny Mniszek, jedzie się nie tylko po kasztanowy likier.
                              Ale przede wszystkim dla krajobrazów. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że nagle
                                                                         znalazłam się w Andach.





 




 





                            A gdy już się nam porządnie zakręciło  w głowie, od tych przepaści,  zjechaliśmy
                              nad ocean. Do wioski,  z której jeszcze niedawno wyprawiano się na wieloryby.
                                                          Na szczęście zaprzestano tego procederu.
                                                   W Canical mieści się obecnie niewielka stoczna.
                                           I najlepsza rybna restauracja na Maderze. Naszym zdaniem.
                                                                   
     











                                    Oczywiście w naszym turystycznym menu, nie mogło zabraknąć jednego
                                         z najwyższych szczytów Madery: Pico de Areiro 1818 m n.p.m.
                          Pogoda znowu nam dopisała i mogliśmy spojrzeć w  każdą stronę świata.























                       Bardzo przepraszam wszystkich, którzy mieli na Maderze zła pogodę. Przeczytałam
                                           kilka wpisów na blogach i wiem, jakiego mieliśmy fuksa:)
                                                         Styczniowa" lampa" przez tydzień;)
                                       Wrócimy na wyspę, na pewno. Nie spróbowaliśmy wszystkich ryb.
                        Nie przeszliśmy drogi wzdłuż najdłuższej lewady.A poza tym chcielibyśmy znowu
                                    spotkać się z tymi życzliwymi, uśmiechniętymi Maderczykami:)

                                                        I jeszcze kilka fotek na pożegnanie z Maderą.















 




 






                                                                                    Ate ja! ;)